Wybierz region

Wybierz miasto

    Biało-czerwoni siatkarze przenieśli się do Poznania

    Autor: RADOSŁAW PATRONIAK

    2007-05-29, Aktualizacja: 2007-05-29 14:36 źródło: Polska Gazeta Krakowska

    Siatkarze, po dwumeczu z Chińczykami, rozpoczęli wczoraj w Poznaniu przygotowania do kolejnych spotkań w Lidze Światowej, tym razem z Argentyńczykami. W poznańskim Hotelu Trawiński czekał na nich obiad i...

    Siatkarze, po dwumeczu z Chińczykami, rozpoczęli wczoraj w Poznaniu przygotowania do kolejnych spotkań w Lidze Światowej, tym razem z Argentyńczykami. W poznańskim Hotelu Trawiński czekał na nich obiad i... krawcowa, ponieważ spodnie od dresów Polaków okazały się o kilka centymetrów za długie. Trenerów Raula Lozano i Alojzego Świderka bardziej niż niedoróbka sprzętowa interesowały urazy zawodników.


    - To nie są poważne kontuzje, ale musimy je brać pod uwagę przy ustalaniu składu. Dlatego z ogłoszeniem dwunastki meczowej wstrzymamy się do czwartku. Wtedy wyjaśni się na kogo możemy liczyć - stwierdził trener wicemistrzów świata, Raul Lozano. Do ekipy siatkarzy wczoraj dołączył Krzysztof Zając, lekarz siatkarek Farmutilu Piła, znany z pracy z żeńską reprezentacją. W pierwszych potyczkach zabrakło w składzie Sebastiana Świderskiego, skrzydłowego włoskiego RPA Perugia. - Stęskniłem się już za Ligą Światową. Nie jestem jednak w pełni zdrowy i muszę cierpliwie czekać na zgodę lekarza. Do meczu pozostało pięć dni, więc jestem dobrej myśli - pocieszał się Świderski. Smak tegorocznej edycji Ligi Światowej poczuł już Robert Prygiel. Zawodnik klubu z rosyjskiej Superligi, Gazpromu Surgut, nie był na ostatnich mistrzostwach świata, ale nie ma z tego powodu kompleksów. - Wiadomo, że brakuje mi tego tytułu, ale gdy wychodzę na parkiet, to o tym nie myślę. Wiem, że gram w srebrnej drużynie i wiem, że to zobowiązuje do pełnego zaangażowania i poświęcenia - tłumaczył Prygiel. Jego zdaniem wyniki Argentyńczyków w pierwszej rundzie o niczym nie świadczą (rodacy Lozano przegrali dwa razy po 0:3 z brązowymi medalistami mistrzostw świata, Bułgarami - przyp. red.). - W poznańskiej Arenie i bydgoskiej Łuczniczce nie spodziewam się łatwych spotkań. Rywal ma odmłodzony skład, ale na pewno zagra podwójnie umotywowany. Nie możemy sobie pozwolić na takie rozluźnienie jak w rewanżu z Chińczykami, bo może to się skończyć nieoczekiwaną wpadką -dodał 31-letni siatkarz. Argentyńczycy do Poznaniaprzylecą dopiero w środę. W Arenie wystąpią bez asa atutowego, Marcosa Milinkovicia, który zrezygnował z przyjazdu do Europy. Weteran siatkarskich parkietów chciał odpocząć po wyczerpującym sezonie ligowym. Ostatnio reprezentował barwy brazylijskiego klubu Cimed. O biletach na piątkowe spotkanie (początek o godzinie 20) można już tylko pomarzyć. W przeciwieństwie do Łodzi, w Poznaniu nie będzie prowadzona sprzedaż w kasach. Wszystkie wejściówki zarezerwowano nastronie internetowej. Mecz z Argentyńczykami zobaczy niecałe pięć tysięcy osób, bo taka jest pojemność Areny, powiększonej o miejsca przy parkiecie. - O organizację jesteśmy spokojni. Po ubiegłorocznych doświadczeniach nie powinno być niespodzianek. Brak biletów w kasach to zła wiadomość dla kibiców, ale dobra dla tych, którzy dbają o bezpieczeństwo. Za kilka lat sytuacja może się zmienić, bo władze Poznania mają w planach budowę nowego, znacznie większego od Areny, obiektu - zauważył Marek Bykowski, członek zarządu PZPS i miejscowego klubu siatkarek, IDM Poznań.

    Sonda

    Czy podoba Ci się pomysł wprowadzenia mundurków szkolnych?

    • tak (51%)
    • nie (47%)
    • nie mam zdania (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.