Takiego koncertu nie powstydziłby się sam Strauss. Sobotniego wieczoru krynicki deptak rozbrzmiewał ariami niczym Opera Wiedeńska. - Na jego plenerowej scenie odbyło się kolejne wydarzenie Festiwalu im.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Takiego koncertu nie powstydziłby się sam Strauss. Sobotniego wieczoru krynicki deptak rozbrzmiewał ariami niczym Opera Wiedeńska. - Na jego plenerowej scenie odbyło się kolejne wydarzenie Festiwalu im. Jana Kiepury, wielkie widowisko pt. "Tu, gdzie śpiewał Jan Kiepura" . Wystąpiła na nim plejada gwiazd. Swoim występem udowodniły, że wielka sława to wcale nie żart, choć tak zaśpiewały w finałowej części.


Na koncert przybyło ponad tysiąc osób. Tłumy "zalały też " balkony pobliskich budynków i chodniki. - Przyjechałam dla Małgosi Długosz. Jest cudowna -mówi pani Weronika z Krynicy Morskiej. - No i oczywiście dla pana Bogusława - dodaje. Nim jeszcze dyrektor festiwalu zdążył cokolwiek powiedzieć, przywitał go deszcz oklasków ...i rozpoczęła się gala. Najpierw baryton, Adam Szerszeń przekonywał swoim aksamitnym głosem, że "Piękny jest świat". Ze względu na psikusy sprzętu technicznego musiał powtórzyć przebój Armstronga. Ku radości widzów.

Potem była czarująca "Księżniczka czardasza", czyli Małgorzata Długosz, a balet Teatru Muzycznego z Łodzi zabrał publiczność do Wiednia znakomitym wykonaniem walca wiedeńskego. Wreszcie pojawił się on, specjalny gość wieczoru, Liudas Mikalauskas.Laureat Złotego Medalu na Mędzynarodowym konkursie operowym im. A. Didura wprowadził widzów w liryczne klimaty ukraińskich dumek. Ludzie opatuleni kocami siedzieli zasłuchani nie zważając na chłód. - Takiej publiczności nie miałem do tej pory nigdzie - wyznał artysta.

Po koncercie fani otoczyli artystów. Ci chętnie pozowali do zdjęć, rozdawali autografy
- My przecież właśnie dla tej publiczności przyjeżdżamy. Bez niej byśmy nie istnieli. - wyjaśnia Małgorzata Długosz, która z krynicką publicznością przeżyła już bardzo wiele. - Trzy lata temu śpiewałam tu utwór "Wielka sława to żart". Akurat miałam wyjść na widownię. Pękł mi zamek w sukni. tzw. ekspres. Wrzasnęłam, Ratunku! Trzech panów ściskało sukienkę, a panie próbowały dosunąć zamek. Wszystko na nic. W efekcie śpiewałam przytrzymując kreację łokciem. Dotrwałam do końca utworu. Zeszłam szczęśliwa za kulisy, a tu słyszę pana Bogusława "Proszę państwa, zdarzają się różne przypadki. Właśnie pani Magłosi pękł ekspres".

Musiałam jeszcze raz wyjść i zaśpiewać z tym pękniętym zamkiem - opowiada artystka, która wczoraj wraz z innymi artystami festiwalu wykonała słynną arię z "Barona cygańskiego" także w Krakowie. W związku z obchodami 60-lecia Nowej Huty krynickie gwiazdy wystąpiły bowiem w alei Róż. A dziś kolejne wielkie wydarzenie, już w Krynicy - "Traviata" Verdiego w wykonaniu zespołu Opery Lwowskiej.

Wiadomości Kraków, Wydarzenia Kraków

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!