Prokuratura zarzuca Janikowi przyjmowanie łapówek w latach 2004-05

Prokuratura zarzuca Janikowi przyjmowanie łapówek w latach 2004-05. „Zarzuty uważam za nieprawdziwe” - kwituje polityk (© Bartek Syta)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Były poseł SLD Krzysztof Janik jest podejrzany o przyjmowanie przed dekadą łapówek od ludzi z jednej z górniczych spółek. Polityk zaprzecza.

Aż trzynaście zarzutów przedstawiła Janikowi Prokuratura Apelacyjna w Katowicach. Według śledczych tyle razy miał on przyjmować łapówki od przedstawicieli jednej ze spółek w Katowicach. Łącznie mowa o kwocie 140 tys. zł.

- Najczęściej były to sumy od 10 do kilkunastu tys. zł - precyzuje prok. Tomasz Tadla z zespołu prasowego Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Nie wiadomo dokładnie, która firma miała korumpować byłego posła ziemi tarnowskiej i ministra spraw wewnętrznych, poza tym, że działała ona w branży górniczej. Co mogli w zamian osiągnąć jej przedstawiciele?

Według prokuratury chodziło o pomoc w załatwieniu firmie korzystnych decyzji dotyczących postępowań skarbowych i umorzeń podatkowych. Śledczy milczą na temat efektów tych zabiegów. Ale zarzuty postawili też właścicielowi spółki oraz byłemu wysoko postawionemu pracownikowi Izby Skarbowej w Katowicach.

Do przestępstw miało dochodzić w latach 2004-05, kiedy Krzysztof Janik należał do najważniejszych postaci lewicy. Przez większą część 2004 roku był nawet przewodniczącym Sojuszu, a wcześniej ministrem spraw wewnętrznych w rządzie Leszka Millera.

Wczoraj do byłego polityka nie sposób się było dodzwonić. Poproszony o komentarz przesłał nam krótkiego SMS-a: „Zarzuty prokuratury uważam za nieprawdziwe. Nie mam nic więcej do dodania”. Zgodził się na ujawnienie swego wizerunku w kontekście tej sprawy.

Tadla nie chciał wczoraj ujawnić, jak na postawienie zarzutów zareagowali podejrzani. Powiedział nam natomiast, że wobec Krzysztofa Janika nie stosowano żadnych środków zapobiegawczych. - W naszej ocenie nie było takiej potrzeby - dodaje prokurator.

Śledztwo, w którym były parlamentarzysta otrzymał właśnie status podejrzanego, trwa od 2010 roku. - Dotyczy popełniania przestępstw korupcyjnych przez funkcjonariuszy publicznych w różnych miastach i różnych latach - mówi prok. Tadla. Podejrzanym może grozić kara do ośmiu lat więzienia.

Krzysztof Janik zasiadał w Sejmie w latach 1993-2005, a mandat trzykrotnie zdobywał w okręgu tarnowskim. Mimo ofert nie dał się namówić na start w najbliższych wyborach. Kilka tygodni temu w wywiadzie na łamach „Gazety Krakowskiej” ogłosił, że wycofuje się z czynnej polityki.

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Rozczulony. (gość)

Zaczynają się wzajemnie oskarżać, będą zamykać, jak pan Macierewicz usiądzie na odpowiednim stołku. Potem bedą nowe wybory i będą zamykać PiS, owców. A Polska? To akurat wszyscy z obu stron mają w d....