MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Akcja ratunkowa na bocianim gnieździe w Słupcu koło Szczucina. Jeden z ptaków zginął porażony prądem, pięć jaj wysiadywała sama samica

Robert Gąsiorek
Robert Gąsiorek
Samotna samica bociana nie byłaby w stanie wychować potomstwa. Dzięki zaangażowaniu miłośników zwierząt oraz różnych instytucji jest szansa, że z jaj wyklują się zdrowe ptaki.
Samotna samica bociana nie byłaby w stanie wychować potomstwa. Dzięki zaangażowaniu miłośników zwierząt oraz różnych instytucji jest szansa, że z jaj wyklują się zdrowe ptaki. kamera z bocianiego gniazda w Słupcu/Opolskie Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Avi"
Niezwykłą akcję ratującą jaja z bocianiego gniazda przeprowadzono w miniony piątek (19 kwietnia) w Słupcu na Powiślu Dąbrowskim. Po tym jak jeden z ptaków zginął porażony prądem na liniach energetycznych, pięć jaj wysiadywała samica bociana. Samotny ptak nie byłby w stanie wychować potomstwa, ale dzięki zaangażowaniu miłośników zwierząt, a także różnych instytucji jaja udało się wyciągnąć z gniazda i zawieźć do specjalnego ośrodka w Opolu.

Dramat bocianiej rodziny na Powiślu Dąbrowskim

Bocianie gniazdo w Słupcu jest wyjątkowe, ponieważ życie mieszkających na nim ptaków można śledzić 24 godziny na dobę. W 2021 roku dzięki współpracy Urzędu Miejskiego w Szczucinie i firmy informatycznej Avanet na gnieździe zamontowano kamerę, z której obraz na żywo dostępny jest w internecie.

Mieszkańcy Powiśla, ale także ludzie z różnych zakątków Polski, a nawet świata z dużym zainteresowaniem obserwują najważniejsze momenty w życiu tych pięknych ptaków. Najpierw oczekują ich powrotu po zimie, a później doglądają przyjścia na świat potomstwa, wreszcie ich wychowywania i pierwszych lotów.

W tym roku pierwszy z bocianów pojawił się na gnieździe w Słupcu 24 marca. Kilka dni później dołączył do niego kolejny. Początkiem kwietnia samica bociana zniosła pięć jaj, które zaczęła wysiadywać. Niedługo po tym do gniazda przestał przylatywać jej partner.

We wtorek (16 kwietnia) martwego ptaka odkryto wiszącego na liniach energetycznych w Dąbrowicy. Bocian został śmiertelnie porażony prądem.

Pomoc w Słupcu nadzorowana z niemieckiego miasta

Obserwujący gniazdo zaczęli się niepokoić o los potomstwa bocianiej rodziny. W pomoc zwierzętom zaangażowała się m.in. Halina Pawłowska, która na co dzień mieszka w niemieckim Dusseldorfie, ale bardzo przejęła się tym, co spotkało bociany w Słupcu.

- Ja w Niemczech też bocianami się zajmuje i przez internet poinformowano mnie o tym co się dzieje w Słupcu. Wtedy intensywnie zaczęłam obserwować to gniazdo i rzeczywiście samiec nie przylatywał. Zaczęłam robić wszystko, aby uratować te jaja - mówi pani Halina.

Kobieta zaczęła kontaktować się m.in. z pracownikami gminy Szczucin, Małopolskim Towarzystwem Ornitologicznym oraz Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Krakowie. Po długich rozmowach z urzędnikami, a także cenionym ornitologiem dr Kazimierzem Walaszem, zorganizowano akcję ratowania jaj z bocianiego gniazda.

Do działań zaangażowano także spółkę Tauron.

- Było to działanie niestandardowe po stronie spółki, ponieważ gniazdo zlokalizowane jest poza siecią energetyczną (nie na słupie energetycznym). Ze względu jednak na zaangażowanie i doświadczenie pracowników na rzecz bocianów mieszkających na słupach energetycznych, zapewniliśmy wsparcie logistyczne, użyczając podczas akcji specjalistycznego sprzętu obsługiwanego przez doświadczonych pracowników, dzięki czemu możliwe było bezpieczne dostanie się do gniazda, w którym był zagrożony lęg - informuje Ewa Groń, rzeczniczka prasowa Tauron Dystrybucja S.A.

Wszyscy czekają, aż bociany wyklują się z jaj

Dzięki wykorzystaniu podnośnika pracownicy RDOŚ bezpiecznie wyciągnęli pięć jaj z bocianiego gniazda. Następnie zostały one przekazane wolontariuszowi z Krakowa, który zobowiązał się, że zawiezie jaj do Opolskiego Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Avi". Musiał pokonać w sumie ponad 300 kilometrów. Jaja były w tym czasie zabezpieczone w pojemniku izolacyjnym utrzymującym odpowiednią temperaturę. Po dotarciu do Opola zostały umieszczone w specjalnym inkubatorze.

- Wiemy, że samica dzielnie te jajka ogrzewała, wysiadywała. Jajka mają właściwe parametry, temperaturę i wilgotność i szanse na to, że są w nich żywe zarodki, są duże. Gdzieś 10 maja możemy się spodziewać pierwszego klucia - mówi Marta Węgrzyn z Opolskiego Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Avi".

Osoby zaangażowane w akcję ratowania jaj wierzą, że już wkrótce na świecie pojawią się małe bociany i trzymają kciuki za bociana, który pozostał na gnieździe w Słupcu.

- Samicę wciąż obserwujemy na gnieździe, w tym roku już lęgu nie będzie miała, ale na przyszły rok z pewnością znajdzie sobie nowego partnera i będziemy obserwować szczęśliwe bocianki, które tam wyrosną - podkreśla Halina Pawłowska.

Uczniowie i wolontariusze rozdawali żonkile i przypominali o powstaniu w getcie

emisja bez ograniczeń wiekowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Akcja ratunkowa na bocianim gnieździe w Słupcu koło Szczucina. Jeden z ptaków zginął porażony prądem, pięć jaj wysiadywała sama samica - Gazeta Krakowska

Wróć na bochnia.naszemiasto.pl Nasze Miasto