Bochnia chce mieć tańszy gaz

Małgorzata Więcek
Na terenie nieczynnej kopalni Siedlec-Moszczenica w powiecie bocheńskim ma szansę powstać pierwszy w Małopolsce podziemny zbiornik gazu. Dzięki niemu mieszkańcy gminy Bochnia płaciliby mniejsze rachunki za gaz.

Na terenie nieczynnej kopalni Siedlec-Moszczenica w powiecie bocheńskim ma szansę powstać pierwszy w Małopolsce podziemny zbiornik gazu. Dzięki niemu mieszkańcy gminy Bochnia płaciliby mniejsze rachunki za gaz. Zbiornik z gazem znajdowałby się około 460 metrów pod powierzchnią ziemi. Byłby w stanie pomieścić około jednego miliona metrów sześciennych gazu.

Nie byłby to największy zbiornik w Polsce, ale wystarczający dla zabezpieczenia potrzeb aglomeracji krakowskiej i śląskiej. O powstaniu zbiornika, w którym magazynowane byłyby zapasy gazu kupowanego przez Polskę za granicą, wspominano już od dawna, ale dopiero teraz pojawiła się realna szansa na realizację pomysłu. Budową podziemnych zbiorników zainteresowani są prywatni inwestorzy. - Jesteśmy jeszcze przed oficjalnymi rozmowami, ale wszystko wskazuje na to, że tym razem się uda - zapowiada Tomasz Migdas, zastępca dyrektora ds. technicznych Kopalni Soli w Bochni, do której należy kopalnia Siedlec-Moszczenica.

Kopalnia Soli Siedlec-Moszczenica powstała w 1989 roku. Już dwa lata później została postawiona w stan likwidacji, bo okazało się, że nie ma zbytu na jej podstawowy produkt - solankę.
Koncepcja wykorzystania kopalnianych podziemi na zbiornik gazu narodziła się pod koniec lat 90. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które było zainteresowane przechowywaniem gazu w dawnej kopalni, zleciło wtedy wykonanie potrzebnych analiz. Wydano nawet decyzję o warunkach zabudowy. Pomysł jednak upadł. - Wycofała się z niego dyrekcja kopalni. Koncepcja nie spodobała się też mieszkańcom, którzy zaczęli protestować - mówi Tomasz Migdas.

Do pomysłu budowy podziemnego zbiornika powrócono po zmianie dyrektora kopalni. Trzy lata temu Jerzy Freudenheim - zarządca komisaryczny Kopalni Soli w Bochni - ponownie zapukał do drzwi PGNiG. Przedsiębiorstwo nie było już jednak zainteresowane tym rozwiązaniem.
Teraz znów pojawiła się szansa na zrealizowanie pomysłu. Znalazły się bowiem inne firmy, które chcą przechowywać gaz w nieczynnej kopalni.

- To szansa dla gminy Bochnia. Dzięki temu moglibyśmy wynegocjować korzystne ceny gazu dla naszych mieszkańców i dla działających na tym terenie firm. Gmina zarobiłaby także na opłacie eksploatacyjnej - co najmniej kilka milionów złotych rocznie - mówi Jerzy Lysy, wójt gminy Bochnia. Inwestycja - co zaznacza wójt Lysy - wymaga jednak przeprowadzenia konsultacji społecznych. - Nikogo do niczego nie będziemy zmuszać - podkreśla gospodarz gminy. Jerzy Lysy podkreśla, że taka inwestycja jest w pełni bezpieczna. Potencjalnie większym zagrożeniem dla mieszkańców są stacje benzynowe, których zbiorniki położone są zaledwie trzy metry pod ziemią.

Jak zmieniły się tendencje zakupowe w czasie pandemii?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie