Bochnia: gdzie teraz mamy grać?

Paulina Korbut
Tuż przed Świętami Wielkanocnymi dotarł do naszej redakcji e-mail. Czytelnik, który prosił o zachowanie anonimowości, skarżył się, że bocheński Miejski Dom Kultury zawiesił możliwość wynajmowania salki, która znajdowała się w filii nr 2 (ul. Wojska Polskiego 1), a tym samym "skazał młode zespoły na banicję i szukanie miejsca na próbę w innych miastach". W swoim liście młody muzyk wspomina problemy, jakie od kilku miesięcy miały amatorskie kapele, które grały w MDK 2.

- Po objęciu stanowiska szefa MDK przez Bogdana Szumańskiego, dyrektor zajrzał do salki prób i po zobaczeniu wielkiego syfu, tj. zwałów butelek po piwie, kartonów, i innych śmieci, zamknął salkę. Taka reakcja nas absolutnie nie dziwi - pisze nasz Czytelnik.
Z e-maila wynika, że po tym zdecydowanym kroku zespoły postanowiły się zrehabilitować i zawalczyć o salkę. Wpadli więc na pomysł prowadzenia ścisłej ewidencji - kto i kiedy gra, godzina po godzinie.

- Ponadto pełnoletni członkowie zespołu i rodzice niepełnoletnich mieli podpisać deklarację, że w przypadku zniszczenia sali lub sprzętu poniosą konsekwencje finansowe. Chcieliśmy tak rozwiązać problem osób, które zamiast grać, przychodziły do salki, aby sobie "porockendrolować" czy pić piwo - kontynuuje.
W ramach ugody zespoły zadeklarowały się, że wysprzątają salkę i naprawią szkody (np. doklejenie oderwanych wytłoczek po jajkach, które pełniły rolę wytłumiaczy). Pomysł spodobał sie ówczesnemu dyrektorowi - zespoły znowu dostały klucze do salki.

- Sala szybko "się rozeszła", więc stopniowo zaczęli wracać wszyscy, łącznie z "syfiarzami". MDK przyjął ich na starych zasadach, a nasze propozycje zmian poszły w las... - dodaje z żalem muzyk.
Kilka tygodni wystarczyło, aby sytuacja wróciła do stanu początkowego - bałaganu i "rockendrolowania". Dodatkowo okazało się, że w trakcie jednej z prób, któryś z zespołów uszkodził mikrofon.
- Potem dyrektor Szumański zablokował możliwość grania w weekendy, bo bał się, że skoro klucz nie będzie po każdym dniu wracał do MDK, to sprzęt na pewno zostanie doszczętnie zniszczony - wskazuje Czytelnik.

Na decyzji najbardziej ucierpieli muzykujący studenci, którzy nie mieli możliwości przyjeżdżania z Krakowa czy Tarnowa w środku tygodnia.
Po kolejnej zmianie na stanowisku dyrektora MDK w młode kapele wstąpiła nadzieja.
- Pani Mateja to osoba z solidnym wykształceniem muzycznym, myśleliśmy więc, że postawi na rozwój bocheńskich zespołów i sytuacja zmieni sie na lepsze - pisze dalej w e-mailu.
Radość ze zmiany trwała jednak bardzo krótko.

- Ale i ona znalazła ciekawe wyjście - wyrzuciła wszystkie zespoły! Sala zaczęła służyć jako miejsce lekcji gry na gitarze i saksofonie. Pomysł zajęć świetny, jak najbardziej go popieram! Tylko dlaczego próby kolidowały z zajęciami? Doba ma przecież 24 godziny... - pyta muzyk.
O komentarz w sprawie zaistniałej sytuacji poprosilismy obecną dyrektorkę MDK w Bochni. Jak się okazuje, salka jest obecnie zamknięta z powodu... generalnego remontu.

- Pomieszczenie było kompletnie zdewastowane. Musimy odnowić wszystko, łącznie z wymianą drzwi i okien. Zerwaliśmy też wytłoczki po jajkach, które są tylko siedliskiem gronkowców i innych bakterii, a nie sposobem na wytłumienie sali - odpowiada Katarzyna Mateja.
Według przewidywań remont całej "dwójki" potrwa aż do wakacji. Jak wskazuje dyrektorka, to konieczność - MDK otwiera nowe sekcje, proponując zajęcia z jogi czy zumby, musi więc podnieść standard pomieszczeszczeń. Co stanie się jednak z pechową salką?

- Chcemy, aby w tej sali odbywały się zajęcia artystyczne dla małych dzieci, wieku 4-5 lat - odpowiada.
Czy to oznacza, że możliwość wynajmowania przez kapele zostanie całkowicie zawieszona?Jak się okazuje - nie, ale zmienią się zasady wynajmowania sal.
- Dany zespół będzie mógł sobie u nas ćwiczyć, ale pod warunkiem, że będzie nad tym czuwał któryś z nauczycieli z MDK - mówi Mateja.
Oznacza to jednak, że koszty wynajmu wzrosną radykalnie. Wczęśniej zespoły płaciły maksymalnie 50 zł miesięcznie. Teraz za jedną godzinę prób pod okiem opiekuna zapłacą 25 zł. Co ważne - MDK nie ma też zamiaru udostępniać swojego sprzętu nagłaśniającego.

Jak przyjeły takie rozwiązanie zespoły?
- Razem z kolegami zaczęliśmy szukać innej sali w Bochni i okolicy - bezskutecznie. Teraz rozglądamy się w Krakowie, gdzie za cenę zaproponowaną przez nasz MDK, można wynająć salę z pełnym osprzętowieniem - pisze w odpowiedzi na naszego maila, cytowany wcześniej Czytelnik.
Podobnie postanowiły zrobić inne zespoły, nie kryjąc swojego oburzenia. Na decyzję MDK ze smutkiem patrzy też starsze pokolenie melomanów.

- Moim zdaniem MDK nie powienien podchodzić do całej sprawy w tak komercyjny sposób. Jest w końcu instytucją o określonej misji. A tak to tylko zniechęca modych do muzykowania - komentuje Krzysztof Koszmider, tata Sebestiana, który obecnie gra w zespole Wyjście Awaryjne. Jego kapela też musiał poszukać prywatnej salki - Nie powiem, żeby to było tanie, ale przynajmniej chłopcy mają sprzęt i żadnych limitów czasowych - kończy.
Postawę Miejskiego Domu Kultury stara się zrozumieć Darek Puka z 4 szmerów, wspominając swoje przejścia z młodymi kapelami.
- Udostępnilismy naszą salę dwóm młodym zespołom. Nie docenili tego jednak, robiąc sobie z salki pijalnio-kawiarnię. Więc zdecydowanie im podziękowaliśmy - mówi.

Podobnie broni swojej decyzji dyrektorka.
- Ja chciałam to miejsce "ucywilizować". To przecież niedopuszczalne, żeby zespoły mogły bez ograniczeń korzystać z sali, bez niczyjej kontroli - podkreśla.
- Jeśli jakiś zespół myśli poważnie o graniu, to musi zainwestować w kupno własnego sprzętu i wynajem sali. Ja też tak kiedyś zaczynałem. W pierwszej kapeli na sprzęt nagłaśniający oszczędzaliśmy wspólnie cały rok! - dodaje Puka. - Młodzi są teraz strasznie niecierpliwi, wszystko chcą mieć od razu - kończy.
Trudno się z tym nie zgodzić, jednak warto pamiętać, że młode kapele to przede wszystkim uczniowie i studenci.

- Nie chcemy dodatkowo naciągać rodziców na wydatki związane z salką i transportem sprzętu do niej. Czas też się liczy, bo mamy tylko weekendy do dyspozycji. Samo rozłożenie perkusji to prawie dwie godziny roboty. A gdzie próba? - pisze Czytelnik. - Wniosek z tego prosty, dla MDK nie stanowimy żadnej wartości. Szkoda - pisze z smutkiem na koniec.
- Absolutnie nie neguję młodych muzyków i uważam, że powinniśmy ich wspierać. Stąd moja propozycja, która liczę, że się jednak przyjmie. Kompromis wymaga w końcu zgody obu stron, a nie tylko ustępstw z naszej strony - mówi Katarzyna Mateja.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie