Chłopaka zabił deszcz i brak kanalizacji?

Małgorzata Więcek
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Nie odwierty geologiczne, ale brak kanalizacji, duże opady deszczu i nieszczelne szamba były przyczyną śmierci 27-letniego mieszkańca Stradomki i poważnego zatrucia jego ojca.

Nie odwierty geologiczne, ale brak kanalizacji, duże opady deszczu i nieszczelne szamba były przyczyną śmierci 27-letniego mieszkańca Stradomki i poważnego zatrucia jego ojca. Prokuratura Okręgowa w Tarnowie zakończyła prowadzone w tej sprawie postępowanie.

Do szeroko przez nas opisywanego zdarzenia doszło we wrześniu. W kilku studniach na terenie Stradomki poziom wody zdecydowanie się wówczas obniżył. Woda zaczęła też bulgotać, co zaniepokoiło 27-letniego mężczyznę i jego ojca. Obaj postanowili sprawdzić, co się dzieje. Ze studni, do której weszli po drabinie, już jednak nie wyszli. Zostali ofiarami zatrucia. Młodszego z mężczyzn nie udało się uratować. Jego ojciec w stanie ciężkim trafił do szpitala.
Pobrane tego dnia próbki powietrza znad lustra wody wykazały dużą obecność dwutlenku węgla i zdecydowanie za małą tlenu.

Tragiczne wydarzenie wstrząsnęło cała wioską. Powołano specjalną komisję, w skład której weszli strażacy, policjanci, a także przedstawiciele gminnego samorządu. Grupa odwiedziła wszystkie gospodarstwa i sprawdziła znajdujące się na ich terenie studnie. W kilku woda nadal bulgotała. Nie udało się jednak ustalić przyczyn takiego stanu rzeczy. Mieszkańcy Stradomki byli przekonani, że to efekt prowadzonych w okolicy od-wiertów geologicznych. Spra-wę ostatecznie wyjaśniła prokuratura.

- Przyczyną śmierci mężczyzny było zatrucie dwutlenkiem węgla, który, jak wynika z próbki powietrza pobranej w studni, w tym miejscu przekroczył dopuszczalne normy - mówi Bożena Owsiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Aby wyjaśnić, skąd dwutlenek wziął się w studni, powołano biegłego hydrogeologa. Ponad wszelką wątpliwość wykluczył on, że zatrucie miało związek z prowadzonymi w okolicy odwiertami.

Według powołanego eksperta, wysokie stężenie dwutlenku węgla w tej, a także w siedmiu innych studniach w Stradomce, to efekt słabej wymiany powietrza, braku kanalizacji, nieszczelnych szamb a także... dzikich wysypisk śmieci. Nie bez znaczenia były także obfite opady deszczu.
Podane przez prokuraturę wyjaśnienia nie do końca uspokoiły lokalną społeczność. - Trudno uwierzyć w takie tłumaczenie. Do tej pory nic podobnego się nie działo - podkreślają mieszkańcy Stra-domki. Woda w ich studniach już nie bulgocze, nie oznacza to jednak, że są spokojni. Wszyscy pamiętają o wielkiej tragedii i boją się, że kiedyś może się ona powtórzyć.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie