Gorzków. Walczą z chorobą i żyją w czwórkę w jednym pokoju

Małgorzata Więcek-Cebula
Pani Bożena w  niewielkim  pokoju, który jest jednocześnie sypialnią dla niej, jej męża i dwóch córek. W takich warunkach muszą jadać posiłki, a córki uczyć się i ćwiczyć, by walczyć z chorobą
Pani Bożena w niewielkim pokoju, który jest jednocześnie sypialnią dla niej, jej męża i dwóch córek. W takich warunkach muszą jadać posiłki, a córki uczyć się i ćwiczyć, by walczyć z chorobą Małgorzata Więcek-Cebula
35-letnia Bożena Burda-Surowy razem z mężem i dwiema nastoletnimi córkami mieszka kątem w domu rodzinnym teściów w Gorzkowie. Do dyspozycji mają kuchenkę i niewielki pokój. Po ustawieniu w nim piętrowego łózka dla dziewczynek, dwóch biurek, wersalki, meblościanki i stołu trudno się wyminąć.

Kobieta, która sama wychowała się w domu dziecka, marzy o swoim mieszkaniu, tym bardziej że między dwoma rodzinami pod jednym dachem dochodzi do nieporozumień. Na wynajęcie własnego mieszkania pani Bożena nie ma szans.

- Nie stać nas. Nie mogę iść do pracy, muszę opiekować się córkami, które chorują na rzadką genetyczna chorobę Charcota, Mariego i Tootha - mówi.

Dziewczynki mają problemy z poruszaniem się, trzeba je więc codziennie odwozić busem do szkoły i odbierać po zajęciach. Pani Bożena stale kursuje między Bochnią i Gorzkowem cztery razy dziennie.

- To konieczność, córki same nie są sobie w stanie poradzić. Choroba powoduje między innymi taki przykurcz stóp, że w butach bardzo trudno jest im chodzić - zrozpaczona matka ociera płynące do oczu łzy.

Jakby problemów było mało, mąż również nie ma pracy. Także cierpi z powodu choroby, którą odziedziczyły po nim córki. Choć w jego przypadku ma ona nieco łagodniejszy przebieg, i tak uniemożliwia zarobkowanie.

Rodzina utrzymuje się z niewielkiej renty męża, korzysta też z pomocy społecznej i zasiłku 500+. W domu się nie przelewa. Pieniędzy wystarcza na skromne życie, leki oraz zabiegi, którym muszą być systematycznie poddawane dziewczynki, by zatrzymać postęp choroby.

Los rodziny poruszył nauczycieli w szkole córek. Za ich namową pani Bożena wystąpiła o mieszkanie socjalne do gminy Bochnia. Otrzymała odmowę. - Nie mamy mieszkań socjalnych w swoich zasobach - rozkłada ręce Marek Bzdek, wójt gminy Bochnia.

- Jeśli gmina nie ma mieszkań, mogłaby przekazać tej pani dodatek mieszkaniowy - podpowiada Elżbieta Paczyńska, dyrektorka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Bochni. Przykład wskazuje w pobliskiej gminie Rzezawa. Kiedy kilka miesięcy temu w Borku jednej z rodzin spalił się dom, urzędnicy znaleźli dla niej nowe lokum i opłacają czynsz za wynajem.

- Jeśli pani Bożena wystąpi do nas z takim wnioskiem, zobaczymy, co da się zrobić - obiecuje interwencji wójt Bzdek.

Zakaz handlu w niedzielę?

źródło: naszemiasto.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie