Pasterka w bocheńskiej kopalni soli

MAŁGORZATA WIĘCEK
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Ponad 140 lat temu bocheńscy górnicy po raz pierwszy wzięli udział w pasterce organizowanej w Kopalni Soli. To było wielkie wydarzenie. Dziś w Wigilię pod ziemią modlą się już nie tylko górnicy i ich rodziny.

Ponad 140 lat temu bocheńscy górnicy po raz pierwszy wzięli udział w pasterce organizowanej w Kopalni Soli. To było wielkie wydarzenie. Dziś w Wigilię pod ziemią modlą się już nie tylko górnicy i ich rodziny.

Na Pasterkę do bocheńskiej żupy przyjeżdżają także mieszkańcy innych miast. - Udział w pasterce to dla mnie świętość jak pacierz odmawiany co rano - mówi Władysław Świątek, emerytowany górnik ze Śląska, który cztery lata temu trafił do Bochni. I tu został na zawsze. To miasto go zauroczyło. A miejscowa kopalnia okazała się zupełnie inna niż te z jego rodzinnych okolic. W pasterce odprawianej w naszej Kopalni Soli weźmie udział także w tym roku. - Inaczej być nie może - zapewnia. Władysław Świątek będzie jednym z kilkuset gości, którzy w Wigilię Bożego Narodzenia będą się modlić w Kopalni Soli.

Dwie pasterki
W tym roku pasterki zaplanowano na godzinę 8.30 i 11.30. - To wydarzenie, które co roku cieszy się ogromnym zainteresowaniem - podkreśla Tomasz Kita, dyrektor ds. handlu bocheńskiego Uzdrowiska Kopalni Soli - tłumacząc konieczność organizowania dwóch podobnych nabożeństw. Do tej pory wszyscy, którzy zjeżdżali pod ziemię na pasterkę, nic nie płacili. W tym roku spółka zdecydowała się wprowadzić płatne bilety, jednak nie po to, by na tym zarobić.

- W poprzednich latach faktycznie udział w nabożeństwach był bezpłatny. Wystarczyło kilka dni wcześniej odebrać u nas bilet. I, niestety, ale wiele osób brało taką wejściówkę, a później nie przychodziło - tłumaczy dyrektor Tomasz Kita. Aby uniknąć niepotrzebnego zamieszania. A przede wszystkim umożliwić udział w tym nabożeństwie osobom, które naprawdę są zainteresowane, zdecydowano się wprowadzić płatne bilety. - Za wejściówkę pobieramy 10 złotych, pieniędzy tych nie weźmiemy dla siebie. Przeznaczymy je na dofinansowanie zimowego wypoczynku wychowanków bocheńskiego Domu Dziecka - wyjaśnia Tomasz Kita.

Długa tradycja
Tradycja organizowania pasterek w bocheńskiej kopalni sięga 1865 roku. Wtedy to poświęcono podziemną kaplicę i nadano jej imię świętej Kingi. W pierwszej bożonarodzeniowej mszy wzięli udział górnicy pracujący w podziemiach oraz ich rodziny. Było wyjątkowo uroczyście. Pasterki odbywały się tam do 1939 roku. Wybuch wojny przerwał ten piękny zwyczaj. Niestety, aż na czterdzieści lat. Po zakończeniu wojny, co prawda czyniono starania, by powrócić do tradycji, ale ówczesne władze nie zezwoliły na organizowanie nabożeństw pod ziemią. Tłumaczono się... troską o bezpieczeństwo ludzi. Do tradycji powrócono w 1980 roku.

Pierwszej po długiej przerwie mszy pasterskiej przewodniczył tarnowski biskup Jerzy Ablewicz, a jednym z koncelebrantów był ks. Stanisław Wójtowicz, nieżyjący już proboszcz bocheńskiej parafii św. Mikołaja. Stan wojenny w 1981 roku po raz kolejny przerwał zwyczaj odprawiania pasterki w podziemiach. Ale rok później, 24 grudnia mieszkańcy Bochni już bez problemu zjechali do kaplicy św. Kingi. I tak jest to dziś.

Pięknie i klimatycznie
Mieszkańców Bochni, ale też gości z innych miast to wyjątkowe miejsce przyciąga jak magnes. - Tutaj wszystko wygląda inaczej. Modlimy się, śpiewamy kolędy i czujemy tę wyjątkową atmosferę - mówi Krystyna Wątroba z Bochni. Kaplica św. Kingi, w której odbywają się pasterki, została wyrzeźbiona w soli w XVIII w.

Początkowo była to tylko niewielka wnęka z figurą. Z czasem, dla potrzeb modlących się w niej osób, powiększano ją. Do tej pory rozbudowywano ją już pięciokrotnie, ostatnio przed 1980 rokiem. Wyjątkowa atmosfera, która panuje tam podczas pasterek to także efekt skromnej, ale zarazem pięknej scenerii tego miejsca. Kaplicę zdobią drewniane i solne rzeźby świętych. Z soli wykonane są także ambona, chór oraz szopka, którą można podziwiać przez cały rok. Obraz głównego ołtarza przedstawia moment, w którym spod ziemi wydobyto pierwszą bryłę soli kamiennej.

A jak głosi legenda, sól znalazła się w Bochni za sprawą księżnej Kingi, pochodzącej z węgierskiej królewskiej rodziny Arpadów. Kinga w wianie ślubnym otrzymała od swego ojca, króla Węgier Beli IV, kopalnię soli w Marmarosz Szeged. Tam na znak przyjęcia jej na własność wrzuciła do jej wnętrza swój pierścień. Klejnot wraz z solą tajemniczymi podziemnymi drogami przywędrował z Węgier do Polski i został znaleziony właśnie w Bochni, w ogrodzie tutejszego szewca. W tym miejscu obecnie znajduje się szyb Sutoris. Szybem tym na pasterkę do kopalni zjeżdżają mieszkańcy i turyści.

Pamiątka po Janie Pawle II
Po 1999 roku pasterki w kopalni nabrały jeszcze większego znaczenia. Odprawiane są bowiem przy wyjątkowym ołtarzu. Tym samym, przy którym Papież Jan Paweł II - 16 czerwca 1999 roku w Starym Sączu - podnosił do godności świętej bł. Kingę. Z okazji kanonizacji górnicy z Bochni wykonali filary solne oraz świecznik zdobiący ołtarz kanonizacyjny.

Ponieważ jednak na powierzchni pod wpływem wilgoci sól zaczęła się topić, zdecydowano się te elementy przenieść do kaplicy św. Kingi. - To kolejny argument przemawiający za wyjątkowością tego miejsca. Jestem przekonany, że każdy, kto raz weźmie udział w pasterce, będzie chciał to powtórzyć w kolejnych latach - zapewnia Władysław Świątek.

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie