Półtora miesiąca poszukiwań 35-letniej Grażyny Kuliszewskiej nie przyniosło efektów

Paweł Michalczyk
Paweł Michalczyk
Grupa poszukiwawcza z psami wyszkolonymi w znajdowaniu ludzkich zwłok trafiła na ślady w rejonie Borzęcina. Nie wiadomo jednak, czy to pomoże w rozwikłaniu zagadkowego zaginięcia Grażyny Kuliszewskiej. Jej mąż jest oburzony publicznymi komentarzami, jakoby zamordował żonę. Z kolei krewni kobiety kwestionują ustalenia wynajętego przez niego detektywa.

Grażyna Kuliszewska na co dzień mieszkała w Londynie z mężem i 5-letnim synem. Na początku stycznia br. przyjechała do rodzinnego Borzęcina. Tam była widziana po raz ostatni. Wszelki kontakt z nią urwał się 3 stycznia wieczorem.

Od blisko miesiąca dwa zespoły z psami tropiącymi oraz grupa nurków „5 Fal” prowadzą w Borzęcinie i okolicach poszukiwania kobiety. Robią to na zlecenie krewnych zaginionej, niezależnie od oficjalnego śledztwa. W sobotę grupa opublikowała oświadczenie, w którym informowała, że psy tropiące złapały w tym rejonie ślady zapachowe.

„Wszelkie wyniki naszej pracy, jak i miejsce, w którym psy dokonały detekcji zapachowej, przekazane zostały policji i zleceniodawcom. Ze względu na rodzaj ujawnionych śladów, jedynie policja może się zająć ich weryfikacją oraz potwierdzeniem lub zaprzeczeniem, czy należą one do zaginionej” - napisano w komunikacie. Wczoraj wpis ten usunięto z profilu poszukiwaczy na portalu społecznościowym. Prokuratura twierdzi, że o przełomie w śledztwie nie ma mowy.

Odrębne dochodzenie prowadzi też prywatny detektyw, Bartosz Weremczuk, wynajęty z kolei przez męża zaginionej. Co kilka dni ujawnia kolejne rewelacje. W ubiegłym tygodniu informował m.in., że na profilu w portalu społecznościowym Viber wizerunek zaginionej kobiety już po jej zniknięciu zastąpiony został literami „SGPMM”. Interpretuje to jako skrót od „Second-Generation Pakistani Muslim Men”. Sprawdza, czy Kuliszewska nie udała się na terapię behawioralną, poprzedzającą przejście na islam.

W sobotę mąż poszukiwanej wydał oświadczenie, że nie będzie więcej komentował sprawy zaginięcia małżonki, odpowiadał na komentarze, ani prywatne wiadomości. Tłumaczy to dobrem syna, który wymaga szczególnej opieki.

„Wszelkie komentarze sugerujące, że zabiłem żonę osobiście bądź za pośrednictwem innych osób naruszają moje dobra osobiste oraz bliskich mi osób” - dodał.

Dzień później detektyw Weremczuk zreferował ostatnie tygodnie poprzedzające zaginięcie Grażyny Kuliszewskiej, opierając się na relacji jej męża, który zaznacza, że nigdy nie skrzywdził żony, choć w rodzinie nie brakowało sporów.

W listopadzie ub.r. kobieta wyjechała do siostry we Włoszech. Po powrocie miała być agresywna wobec męża i syna. Ta część relacji to nawiązanie do nagrania fragmentu małżeńskiej kłótni, które trafiło do internetu. Słychać na nim, jak Kuliszewski wygraża żonie. Mężczyzna tłumaczy, że został sprowokowany, a zapis nie oddaje kontekstu sytuacji.

Na święta do Polski przyjechał z synem, żona miała pozostać w Londynie ze względu na wyniki badań lekarskich. Nie określiła, czy i kiedy wybierze się w rodzinne strony. Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem w rozmowach z mężem miała informować, że potrzebuje 15 tysięcy funtów. Przed zaginięciem miała zaciągnąć pożyczkę i wystąpić o kartę kredytową. Do Polski przyleciała 3 stycznia. Zaproponowała, że przepisze na męża ich wspólny dom. U notariusza okazało się, że nie można tego zrobić bez kompletu dokumentów.

Wieczorem 3 stycznia miała poprosić męża, by ten poszedł wcześniej spać, bo czeka go długa podróż. Nie chciała wracać z nim i synem samochodem, tłumacząc to zaleceniami lekarza.

Krewni zaginionej dystansują się od publikacji detektywa. - Robi wielki show na cudzej krzywdzie, nie zajmując się tym, gdzie ona jest. Według mnie nie ustalił nic - mówi Celina Wróbel, bratowa zaginionej. Mariola Wróbel, siostra, uważa, że w doniesieniach detektywa jest dużo kłamstw. - To nieprawda, że ukrywam swoją siostrę. W tym, co publikuje detektyw jest bardzo dużo kłamstw - uważa.

ZOBACZ KONIECZNIE

WIDEO: 7 rad dzięki, którym poprawisz swoją sylwetkę

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ona ma coś w oczach.
Dodaj ogłoszenie