Powiat bocheński: nikt nie rozumiał ostrzeżeń o wodzie

Marta Paluch, współpr. Małgorzata Stuch
TOMASZ HOŁOD
Mieszkańcy Proszówek i Cikowic (powiat bocheński) prosili premiera, by wyjaśnił, dlaczego nikt ich nie ostrzegł, że rankiem w poniedziałek, 17 maja, ich wsie zaleje woda uwalniana ze zbiornika retencyjnego w Dobczycach. Jak się dowiedzieliśmy, informacja w tej sprawie była przekazywana strażakom i centrum zarządzania kryzysowego w Bochni. Ale w taki sposób, że nikt ostrzeżeń nie zrozumiał.

Niedziela, 16 maja, godz. 19.25. Pracownik Centrum Zarządzania Kryzysowego przy wojewodzie małopolskim dzwoni do dyżurnego strażaków w Bochni z informacją o tzw. zrzucie wody ze zbiornika w Dobczycach - 300 metrów sześciennych na sekundę. Rozmowa została nagrana i jest przechowywana w Urzędzie Wojewódzkim.

Trzech dyżurnych strażaków, którzy wtedy pełnili służbę w Bochni, nie pamięta takiej informacji. - Odebraliśmy po kilkaset telefonów, w tym wiele powodziowych - mówi st. asp. Tadeusz Stary. - Jeśli były telefony o Dobczycach, przełączaliśmy je do powiatowego CZK - dodaje.

W Centrum Zarządzania Kryzysowego w Bochni pracowały wtedy dwie osoby. Też nie przypominają sobie tego komunikatu. Może dlatego, że "zrzut 300 m sześc./sek." nic im nie mówi o zagrożeniu. - To enigmatyczna, techniczna informacja, która nic nie wyjaśnia - kwituje sekcyjny Łukasz Klecki, strażak pełniący wtedy dyżur.

- Powinniśmy dostać jasny komunikat o zagrożeniu zalaniem. Zrzut taki czy inny - kto się na tym zna, oprócz speców od zapory? - pyta Wacław Wardęga, szef CZK w Bochni. A szef bocheńskich strażaków, mł. bryg. Krzysztof Kokoszka, dodaje, że takie krótkie komunikaty mogły nie zostać zrozumiane, tym bardziej że od końca lat 80. dzięki zbiornikowi w Dobczycach jego powiat zawsze przechodził powodzie suchą stopą. - Ludzie czuli się bezpiecznie i takie komunikaty mogły nie obudzić ich czujności - mówi.

Wójt Bochni Jerzy Lysy przypomina z kolei, że do tej pory w czasie zagrożenia z zapory w Dobczycach szły konkretne informacje. - W 1997 r. dzwonili do nas co kilka godzin z informacją: "Spuściliśmy tyle a tyle wody w Dobczycach - zobaczcie, czy Raba się nie przelewa". Wiedzieliśmy więc co i jak - zaznacza.

Lysy i starosta myślenicki Józef Tomal mają również pretensje do wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego o późną reakcję. O ile Bochnia pierwszy komunikat o zrzutach dostała w niedzielę o 19.25, to o kolejnych, dużych zrzutach (500-600 m sześc./sek.) wojewódzkie CZK zawiadomiło dopiero w poniedziałek o 6.54. Cikowice i Proszówki były już wtedy zalane.

A Myślenice o zrzutach dowiedziały się na własną rękę - w niedzielę w nocy służby starosty dzwoniły na zaporę. Lysy przypomina, że dowiedział się o fali nadciągającej nad powiat około godz. 4 nad ranem w poniedziałek, prawie trzy godziny przed komunikatem CZK przy wojewodzie. Zadzwonili do niego mieszkańcy położonego bliżej zapory Siedlca, których wtedy zalało. Lysy sam dzwonił po sołtysach zagrożonych wsi, a ci chodzili po domach. - To nie jest system powiadamiania, tylko półśrodki - mówi wójt.

Wszyscy powtarzają zgodnie - system kuleje, bo w powiatach nie ma pieniędzy na centra zarządzania kryzysowego. W Bochni od 7.30 do 15.30 telefon dyżurny jest w starostwie - odbiera go dwóch urzędników. Po 15.30 telefon powiatowego CZK odbiera dyżurny strażak. - Tylko że nie ma żadnego etatu dla CZK. Moi podwładni w starostwie zajmują się pracą w centrum oprócz swoich normalnych obowiązków - zżyma się Wacław Wardęga. - A strażacy mają sto innych spraw na głowie. Odbieranie naszego telefonu jest dla nich dodatkowym zadaniem - mówi.

Krzysztof Kokoszka dodaje, że głównym zadaniem straży pożarnej jest walka z żywiołem, a nie odbieranie informacji. - Mamy 11 ludzi. Podczas klęsk takich jak powódź pracują na okrągło - podkreśla.
Wójt Lysy tak zirytował się niedostatkami systemu powiadamiania powodziowego, że złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do bocheńskiej prokuratury.

- Po pierwsze, chcę wiedzieć, czy w tym łańcuszku, zapora - zalane wsie, zawinił system czy ludzie - podkreśla. - Po drugie, niech śledczy zbadają dlaczego zbiornik w Dobczycach nie został opróżniony przed powodzią. Gdyby tak się stało, może wsie dałoby się uratować - kwituje.

Ogród: co posadzić, żeby dużo nie podlewać?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3