Robert R., sprawca kwietniowego wypadku w Rzezawie, uznany za niepoczytalnego. Teraz uniknie procesu?

Paweł Michalczyk
Srebrny fiat panda pochodził z włoskiej wypożyczalni. To nim Robert R. wrócił do kraju i od strony Sanoka dotarł do Rzezawy
Srebrny fiat panda pochodził z włoskiej wypożyczalni. To nim Robert R. wrócił do kraju i od strony Sanoka dotarł do Rzezawy OSP Rzezawa
Sprawca kwietniowego wypadku w Rzezawie był niepoczytalny - ocenili biegli. Robert R. wjechał samochodem osobowym najpierw w grupę czterech osób, a potem potrącił jeszcze kolejną. Jeden spośród poszkodowanych zginął na miejscu.

Sprawca wypadku, po postawieniu mu zarzutu zabójstwa jednej osoby i usiłowania zabójstwa czterech kolejnych, przebywa na oddziale psychiatrycznym Aresztu Śledczego w Krakowie przy ul. Montelupich.

Tam tygodniami poddawany był dokładnym badaniom i obserwacjom przez biegłych psychiatrów. Bocheńska prokuratura otrzymała właśnie opinię sporządzoną przez lekarzy. Jej podstawą były badania psychiatryczne przeprowadzone już po aresztowaniu, a ponadto wyniki zarządzonych badań dodatkowych oraz analiza dokumentacji lekarskiej z poprzedniego leczenia Roberta R.

- Biegli ustalili, iż podejrzany, dokonując zarzucanego mu czynu, miał zniesioną zdolność rozumienia czynu i pokierowania swoim postępowaniem oraz wymaga stosowania wobec niego środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym - informuje Magdalena Klementowska, Prokurator Rejonowa w Bochni.

Tragedia przed kościołem

Tragedia rozegrała się w niedzielę 15 kwietnia. Na placu przy kościele w Rzezawie goście składali życzenia młodej parze. Nagle weselnicy usłyszeli krzyki i huk. Samochód osobowy wjechał tuż obok kościoła w trójkę rowerzystów oraz jednego pieszego. Niewiele dalej uderzył w kolejną osobę.

Kierowca fiata panda na włoskich numerach próbował uciec, ale ujechał jeszcze dwieście metrów i został zatrzymany przez świadków. Interweniującym udało się wyjąć kluczyki ze stacyjki samochodu. Zachowanie kierowcy wprawiło ich w osłupienie. Usłyszeli, jak mówi, że chciał „posprzątać chodnik z ludzi wychodzących z kościoła”. Kompletnie nie żałował tego, co się stało; odgrażał się nawet, że zrobiłby to samo ponownie.

Fragment tragedii zarejestrowała kamera monitoringu na jednym z budynków w centrum Rzezawy. Zapis jest drastyczny. Widać na nim samochód, który potrąca jedną osobę, a drugą wiezie na dachu. W pewnym momencie kierowca zwalnia, a mężczyzna leżący na dachu upada przed maskę. Samochód nie zatrzymuje się i przejeżdża rannego. Był to zmarły później 72-letni mieszkaniec Bochni.

Po zatrzymaniu sprawca trafił najpierw do policyjnego aresztu. Jednak ze względu na jego zachowanie szybko przewieziono go do szpitala psychiatrycznego w Krakowie przy ul. Babińskiego, gdzie postawiono mu zarzuty jednego zabójstwa oraz usiłowania popełnienia czterech kolejnych.

Nie wiedział, co robi

Opinia biegłych potwierdza więc to, o czym świadkowie wypadku mówili od początku - że sprawcą tragedii był szaleniec. Już zresztą wcześniej leczył się psychiatrycznie. Jego znajoma twierdziła, że gdy dostawał ataków, nazywał siebie „Mesjaszem”. Autorzy programu „Uwaga” w TVN ujawnili treść rozmowy telefonicznej podejrzanego z przyjaciółką tuż przed tragedią w Rzezawie. Wynika z niej, że Robert R. nie do końca wiedział, dokąd jedzie. - Chciałem jechać do Katowic, ale co coś chcę, to jadę w odwrotną stronę. Ta droga mnie tak prowadzi, że raz do przodu, raz do tyłu - mówił.

Mimo opinii biegłych, kwalifikacja czynu, jakiego dopuścił się 52-latek, pozostaje na razie bez zmian. Jak przyznaje prokurator Klementowska, śledztwo zmierza ku końcowi.

- Przewidywany termin skierowania sprawy do sądu to przełom października i listopada - zapowiada.

Czas zagoi rany?

Trzy osoby, które ucierpiały w wypadku, wróciły do zdrowia. Czwarta, 80-letnia kobieta, która była w najcięższym stanie, nie odzyskała dawnej sprawności. Wymaga stałej opieki i cierpi na zaniki pamięci.

Sołtys Rzezawy Józef Zych twierdzi, że życie we wsi wróciło już do normalności. - Było chwilowo poruszenie, że ci wszyscy ludzie trafili na kogoś takiego. Trudno powiedzieć, dlaczego sobie upatrzył akurat naszą wieś - dodaje.

Statki wycieczkowe na złom przez pandemię

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ajak

Coś czuje że to jeden z synów prominentnego polityka pis któremu nie zabrano prawo jazdy. Ja tego Polskiego prawa po prostu nie rozumiem. Zamknąć, odizolować do końca życia skoro nie rokuje poprawy.

Dodaj ogłoszenie