Tarnów. Kuria przyznaje się do niedociągnięć w postępowaniu dotyczącym księdza podejrzanego o pedofilię

Łukasz Winczura
Łukasz Winczura
Kuria tarnowska przyznaje, że w sprawie ks. Stanisława P. nie dołożono dość starań w trakcie procesu przed blisko 20 laty
Kuria tarnowska przyznaje, że w sprawie ks. Stanisława P. nie dołożono dość starań w trakcie procesu przed blisko 20 laty Archiwum Diecezji Tarnowskiej
Nowe wątki pojawiają się w sprawie ks. Stanisława P., byłego proboszcza w Woli Radłowskiej, podejrzewanego o czyny pedofilskie. Miało dochodzić do nich już w 2001 roku, o czym kurię informowali nauczyciele i rodzice krzywdzonych dzieci. Kuria co prawda podjęła kroki dyscyplinarne wobec kapłana, ale jak przyznaje w specjalnie wydanym oświadczeniu, "nie wyczerpano wszystkich niezbędnych procedur" wymaganych prawem kościelnym.

FLESZ - Sprawdź, czy Twój powiat jest “czerwony”

Czego dotyczą niedociągnięcia? - Sprawa powinna być wówczas przesłana do Kongregacji Nauki Wiary, bo do tego zobowiązywał dokument podpisany przez papieża Jana Pawła II z 30 kwietnia 2001 roku. Musimy o tym otwarcie powiedzieć, gdyż jedyną słuszną drogą jest kierowanie się prawdą i troską o wiarygodność Kościoła - podkreśla ks. Ryszard Nowak, rzecznik Biskupa Tarnowskiego.

„On lubił chłopców”

Niechlubną przeszłość tarnowskiego księdza ujawnił 2 sierpnia na swym blogu ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który ma udokumentowane 14 przypadków molestowania przez ks. Stanisława M.

- Dotyczyły one czynów wobec chłopców, bo on lubił chłopców. Najpierw było to „niewinne” głaskanie po głowie, później wkładanie ręki w spodnie, zabieranie na wakacje. Wiem, że jeden chłopak uciekł z takiego wyjazdu po jednym dniu, bo widział, co się święci. Generalnie P. preferował „zły dotyk” - nie szczędzi szczegółów ks. Zaleski.

Reakcją tarnowskiej kurii na publikację było oświadczenie o... przekazaniu treści wpisu do analizy przez kancelarię prawniczą.

- Jeśli chodzi o sprawę wpisu ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, to aktualnie kancelaria prawna pomaga w tym, żeby zostały zgodnie z prawdą uwzględnione przez drugą stronę, w tym przypadku ks. Isakowicza-Zaleskiego, wszystkie istotne fakty, o których nie było mowy w jego publikacji, a także by nie dochodziło z jego strony do bezpodstawnego podważania dobrego imienia i kompetencji osób, które obecnie zajmują się takimi sprawami w diecezji - mówi ks. Nowak.

Riposta ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego jest krótka. - Ależ proszę bardzo, zaraz po tej deklaracji tarnowskiej kurii, dostałem cztery telefony od kancelarii adwokackich, które obiecały, że będą mnie broniły „pro publico bono”. Ale po poniedziałkowym oświadczeniu pewnie w sądzie się nie spotkamy - ripostuje kapłan.

Historia jednej dewiacji

W oświadczeniu wydanym 24 sierpnia przez tarnowską kurię czytamy, jakie kroki ze strony władz kościelnych były podejmowane w sprawie ks. Stanisława P. Po ujawnieniu sprawy w 2002 roku, ówczesny ordynariusz tarnowski, dziś metropolita katowicki abp Wiktor Skworc zlecił przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego.

Przesłuchano świadków, ksiądz P. nie przyznał się do winy, jednak poprosił o zwolnienie z funkcji proboszcza w Woli Radłowskiej. Złożył też funkcję wicedziekana dekanatu Radłów oraz wicenotariusza do spraw łączności w tym dekanacie. Poprosił też o urlop. Na wszystko otrzymał zgodę, a bp Skworc wezwał go „do prowadzenia życia godnego kapłana”

W 2003 roku P. wyjeżdża na Ukrainę. Pracuje tam pięć lat. Po powrocie zostaje skierowany do Krynicy.

W 2010 roku do kurii wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ks. Stanisław P. Na złożenie takowego nalegał kanclerz. Po przesłuchaniu ordynariusz zawiesił go w czynnościach kapłańskich, nie mógł spowiadać i głosić kazań, otrzymał zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą, który nadal obowiązuje. P. miał się też przeprowadzić do domu księży emerytów przy ul. Pszennej w Tarnowie. Zamówiona ekspertyza psychologiczna była zaskakująca, bo nie stwierdziła u niego tendencji pedofilskich.

Wszystkie dokumenty zostały przesłane do Watykanu, który polecił przeprowadzenie procesu karno-administracyjnego. Sprawa trwała dwa lata. Wyrokiem sądu kapłan dostał 10-letni zakaz sprawowania sakramentów, mszę mógł odprawiać wyłącznie w domu emerytów. Nadto miał się poddać terapii. Jakiś czas później bp Skworc zobowiązał ukaranego księdza do pokrycia leczenia pokrzywdzonego, które zostało wycenione na 5 tys. dolarów. Pieniądze zostały wpłacone.

Ale to nie koniec. Niedawno na biurko obecnego biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża trafiło pismo z watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary o wszczęcie kolejnego procesu. Tym razem dotyczącego działalności P. w ukraińskiej diecezji kamieniecko-podolskiej. W razie udowodnienia winy kapłan może zostać przeniesiony do stanu świeckiego. O sprawie wie też prokuratura.

- Aktualnie ks. Stanisław przebywa w Domu Księży Emerytów. Została na niego nałożona suspensa. To jedna z cięższych kar, jakie znajdują się w Kodeksie Prawa Kanonicznego. W praktyce znaczy to, że nie może on sprawować żadnych sakramentów, łącznie z odprawianiem mszy, nie może głosić kazań i ma zakaz noszenia stroju duchownego - wyjaśnia ks. Nowak.

Dla ks. Isakowicza-Zaleskiego oświadczenie tarnowskiej kurii jest jednak tylko częściowo satysfakcjonujące. - Jak to jest? Najpierw straszą mnie sądem, a teraz sami się przyznają, że nie wszystko było w porządku. Ale mimo wszystko dobrze, że takie oświadczenie powstało. Choć brakuje mi w nim kilu szczegółów. Przede wszystkim tego, czemu takiego rozpędu sprawa nabrała dopiero po publikacjach - mówi.

Zgłaszajcie molestowanie!

Na podstawie „Schematyzmów diecezji tarnowskiej”, czyli spisu kapłanów z przypisaniem ich do konkretnej parafii, udało nam się ustalić, że ks. Stanisław P. pracował w Łąkcie Górnej, Mędrzechowie na Powiślu Dąbrowskim, w podkarpackim Przecławiu w Kamieniu Podolskim na Ukrainie oraz w Krynicy.

- To dla mnie niepojęte, że przełożeni, wiedząc o jego skłonnościach, przerzucali go z parafii na parafię, a biskup Wiktor Skworc wysłał go na Ukrainę. Kto wie, ile osób mógł on skrzywdzić. Tego człowieka trzeba było od razu leczyć, a nie przymykać oko na to, że mimo zakazów, o czym wiem od tarnowskich księży, chodził po kolędzie i przyczepiał się do chłopców - zżyma się ks. Zaleski, który gorąco zachęca świeckich, by o każdym przypadku molestowania niezwłocznie raportowali.

Identyczny apel kieruje tarnowska kuria, która deklaruje daleko idącą pomoc dla pokrzywdzonych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie