Trzciana. Adrian Mroczek jako 15-latek zaczął samodzielną naukę chińskiego. Właśnie wyleciał do Pekinu

Paweł Michalczyk
Paweł Michalczyk
17-letni Adrian Mroczek postanowił nauczyć się języka chińskiego. Najpierw korzystał z książek i aplikacji, obecnie w nauce pomaga mu korepetytor. Mrówcza praca ostatnich dwóch lat daje efekty, w sobotę Adrian wyleciał do Chin.

Ambitny nastolatek z Trzciany wpadł na pomysł nauki języka Państwa Środka zupełnie przypadkowo.

- Pewnego dnia zdenerwowany na lekcje niemieckiego w gimnazjum wróciłem do domu i pomyślałem: „jeżeli świat wymaga ode mnie dwóch języków obcych, nauczę się np. chińskiego”. Chciałem nauczyć się jakiegoś nietypowego języka, kompletnie z innej beczki, nie stąd - wspomina.

Paradoksalnie, pół roku później spodobał mu się znienawidzony wcześniej język niemiecki.

Lekcje online

Początkowo Adrian uczył się samodzielnie, korzystając m.in. z internetowych aplikacji. W końcu trafił na korepetytora, który udziela mu lekcji za pomocą Skype’a, po angielsku. Dzięki temu, Adrian szlifuje też drugi język. Lekcje odbywają się raz w tygodniu.

- Przez pierwsze pół godziny-godzinę rozmawiamy po chińsku. Następnie otwieram książkę w PDF-ie albo fizycznie i przechodzimy do słówek, tekstów i zadań. Czasami słuchamy dialogów. Często też gawędzimy ze sobą po lekcji, jest między nami przyjacielska relacja - mówi 17-latek. Za jedną lekcję płaci 40 zł, ale to cena sprzed dwóch lat.

Trudniejszy od europejskich

Porównując język chiński do najpopularniejszego języka nowożytnego, Adrian zwraca uwagę, że w chińskim nie ma znanej nam gramatyki, jak np. dodawanie końcówek, za to duże problemy dla początkujących sprawiają tony i znaki.

Dla Europejczyka brzmienie chińskiego języka jest osobliwe właśnie ze względu na tony.

- Słysząc język chiński nie rozumiemy praktycznie ani słowa i zastanawiamy się, czemu tak dziwnie Chińczycy akcentują sylaby, ja to już wiem - to są tony.

Przyswojenie sobie tonów, choć trudne, jest wykonalne, Gorzej ze znakami. - Trudno je spamiętać - przyznaje uczeń.

Problemem może okazać się nie tyle odczytanie i przetłumaczenie danego znaku, ile jego odtworzenie z pamięci. - Są zasady i kolejność kresek w znakach i wystarczy zapomnieć jednej kreski, a znak może zmienić już znaczenie.

Język chiński nie ma alfabetu, stąd nauka znaków zapisanych w podręczniku. Zapamiętanie wszystkich znaków jest wręcz niemożliwe, bo jest ich kilkadziesiąt tysięcy. - Znaki chińskie są kompletną abstrakcją w porównaniu do europejskiego pisma.

Wyjazd do Chin

Od kilku miesięcy Adrian czynił starania o wyjazd do kraju, którego język wytrwale poznaje. Udało mu się zdobyć wizę. Na rozmowę z konsulem poszedł z kupionym biletem lotniczym.

W sobotę wyjechał z grupą 30 osób do Chin w ramach „summer campu”, organizowanego przez Tianjin University of Technology. Obóz potrwa do 29 lipca. O wyjazd starał się za pośrednictwem Instytutu Konfucjusza na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

- Czeka nas tam nauka języka chińskiego, sztuk walki, kaligrafii, wycinanek. Będziemy w Tianjinie przez większość czasu, ale w programie mamy też zwiedzanie Pekinu, a nawet Chińskiego Muru. Najbardziej nie mogę się doczekać Chińskiego Muru i chińskiego jedzenia!

Swój poziom znajomości języka określa na komunikatywny niski. - Najprostsze rzeczy umiem, krótką rozmowę odbędę, jakbym miał problemy to umiałbym poprosić o pomoc, lecz na żadne skomplikowane tematy nie pogadam i wiele rzeczy jeszcze nie rozumiem.

Studia na Dalekim Wschodzie

Adrian marzy, by po ukończeniu szkoły średniej (Zespół Szkół nr 2 w Bochni, popularna „Budowlanka”) wyjechać na stypendium do Chin. Nie wyklucza, że chciałby tam studiować architekturę.

- Chiny oferują szeroki wachlarz studiów jedynie za zdanie dostatecznie wysokiego poziomu państwowego egzaminu ze znajomości języka chińskiego. Ja trzeci poziom z sześciu mam za sobą z bardzo dobrym wynikiem, więc tylko w górę chcę się piąć z tym językiem.

WIDEO: Zbawienie dla pieszych, rowerzystów i niewidomych. Bezgłośne samochody elektryczne i hybrydowe będą wydawać dźwięki

Źródło: TVN Turbo/x-news

Wideo

Materiał oryginalny: Trzciana. Adrian Mroczek jako 15-latek zaczął samodzielną naukę chińskiego. Właśnie wyleciał do Pekinu - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie