Uszew-Kraków. Tymek dopiero przyjdzie na świat, ale tuż po porodzie musi przejść poważną operację serca

Paweł Michalczyk
Paweł Michalczyk
Aby Tymek przeżył, musi przejść poważną operację rekonstrukcji lewej komory serca, zabieg odbędzie się pod koniec maja w Niemczech archiwum rodzinne
Dla państwa Węgrzynów wiadomość, że ich synek urodzi się z chorym serduszkiem była ciosem. Aby Tymek przeżył, musi przejść poważną operację rekonstrukcji jego lewej komory. Trwa zbiórka na sfinansowanie tego zabiegu. Ma się go podjąć znany i ceniony polski kardiochirurg, prof. Edward Malec w jednej z niemieckich klinik.

FLESZ - Brak ruchu to cięższy przebieg COVID-19

Joanna i Mateusz Węgrzynowie mieszkają w Krakowie, pani Joanna pochodzi z Uszwi (gm. Gnojnik). Mają blisko półtorarocznego syna Maksymiliana i czekają na narodziny drugiego syna, Tymoteusza. Niestety, zaraz po urodzeniu musi przejść poważną operację.

Przez pierwszych 20 tygodni ciąży pani Joanna nie miała pojęcia, że jej synek ma poważną wadę serca. Wyszła ona na jaw podczas drugiego badania prenatalnego, wykonywanego mniej więcej w połowie ciąży. Okazało się, że rozwijające się serduszko ma prawidłowo zbudowaną tylko jedną komorę, bo lewa najpierw była przerośnięta, a później zaczęła się kurczyć. Z taką wadą dziecko nie ma szans na przeżycie po urodzeniu.

- Badania potwierdziły krytyczne zwężenie zastawki aortalnej, brak kurczliwości lewej komory z jej liczną fibroelastozą oraz niedomykalność zastawki mitralnej - mówi pani Joanna.

Operacja małego serduszka w łonie matki

Zaraz po zdiagnozowaniu tego problemu zapadła decyzja o przeprowadzeniu tzw. balonikowania, czyli zabiegu wewnątrzmacicznego. Zabieg odbył się 6 lutego (w 24 tygodniu ciąży) w jednej z warszawskich klinik. Serduszko Tymka miało wtedy rozmiary włoskiego orzecha. Miał on na celu poprawę przepływu krwi w lewej komorze i poprawę kurczliwości lewej komory.

- Gotowy do działania zespół chirurgów czekał dwa dni, aby Tymek ułożył się w łonie w sposób umożliwiający wpuszczenie małego balonika w miejsce zastawki i jej poszerzenie. W końcu Maluszek dał sobie szansę... - wspomina mama. Niestety zabieg, dający pierwotnie nadzieję na podjęcie pracy lewej komory, nie przyniósł oczekiwanego rezultatu.

Niestety, z każdym tygodniem lewa część serduszka małego Tymka kurczy się w szybkim tempie, czego następstwem stała się kolejna komplikacja - restrykcja otworu owalnego. - Mówiąc krótko, w walce o życie Tymka przegraliśmy już pierwszą potyczkę i nie możemy pozwolić sobie na więcej.

Państwo Węgrzynowie postawili wszystko na jedną kartę

Obecnie pozostała tylko jedna możliwość: operacja serca Tymoteuszka zaraz po urodzeniu. Państwo Węgrzynowie postanowili powierzyć ją wybitnemu specjaliście w dziedzinie kardiochirurgii dziecięcej, jakim jest prof. Edward Malec, który ma na swoim koncie ratowanie lewej komory serca u dzieci. Obecnie pracuje w niemieckiej klinice w Münster.

- Jest to ogromna szansa dla Tymka, a dużo zależy od tego, jak sobie poradzi w momencie przyjścia na świat - dodaje Joanna Węgrzyn.

Poród powinien odbyć się pod koniec maja. Pani Joanna urodzi synka w niemieckiej klinice, aby uniknąć przewożenia noworodka między szpitalami. Pierwsze badania i przygotowania już się rozpoczęły, kilka dni temu państwo Węgrzynowie przyjechali do kliniki.

- Wiemy, że po przyjściu na świat nasz synek doświadczy bardzo trudnego czasu. Czasu wypełnionego bólem, strachem, brakiem bezpieczeństwa, które w naturalny sposób moglibyśmy mu dać w domu. Matczyne ciepło zastąpi mu zimna stal chirurgiczna, a ojcowskie ramiona - aparatura podtrzymująca życie.

Niestety koszty przerastają możliwości finansowe rodziny. Operacja w Niemczech ma pochłonąć 90 tysięcy euro, a po niej mają nastąpić trzy kolejne. Do tego dochodzą koszty wielotygodniowego pobytu w przyszpitalnym hotelu czy konieczność wielokrotnego wykonywania testów na COVID-19. W sumie potrzeba ponad 450 tys. zł.

Rodzice Tymoteuszka rozpoczęli zbiórkę za pośrednictwem fundacji Cor Infantis. Zbiórka odbywa się również na stronie siepomaga. Brakuje ponad 70 tysięcy złotych.

[

](https://www.siepomaga.pl/tymek-wegrzyn "Siepomaga - zrzutki charytatywne")

Na koncie zbiórki jest obecnie ponad dwie trzecie potrzebnej kwoty. Do zebrania zostało jeszcze ponad 100 tysięcy złotych. W akcję pomocy angażuje się wiele osób dobrej woli, wystawiając na licytację różne przedmioty bądź organizując kiermasze charytatywne.

„Ten, który czci Boga”

Państwu Joannie i Mateuszowi Węgrzynom pomaga w trudnych chwilach wiara, dlatego zawierzyli bożej Opatrzności. Gdy dowiedzieli się, że ich synek ma tak poważną wadę serca, postanowili dać mu na imię Tymoteusz. Grecka etymologia tego imienia to „ten, który czci Boga”.

Nie bez znaczenia jest też drugie imię Tymka: Szymon. Po hebrajsku znaczy ono tyle, co „Jahwe wysłuchał”.

Masz informacje? Nasza Redakcja czeka na #SYGNAŁ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie