Zaskakujące ustalenia detektywa o zaginionej Grażynie Kuliszewskiej

Redakcja
Detektyw twierdzi, że poznał zaskakujące fakty z życia Grażyny Kuliszewskiej. Ale wciąż nie ma przełomu w jej poszukiwaniach Archiwum rodzinne
Wynajęty przez męża zaginionej Grażyny Kuliszewskiej detektyw twierdzi, że ustalił nieznane dotąd fakty na temat jej życia. Z jego informacji ma wynikać, że 35-latkę łączył romans z Kurdem w Londynie i uczyła się czytać Koran. Nie wiadomo, czy kobieta nie żyje, a może postanowiła zmienić tożsamość i się ukrywa?

Już od ponad miesiąca trwają poszukiwania Grażyny Kuliszewskiej. Kobieta na co dzień mieszkała w Londynie z mężem i 5-letnim synem. Na początku stycznia br. przyjechała do rodzinnego Borzęcina. W tej wiosce koło Brzeska była widziana po raz ostatni.

Kontakt urwał się z nią 3 stycznia wieczorem. Co stało z 35-latką, nie wiadomo. Oprócz policji i prokuratury próbuje to ustalić Bartosz Weremczuk, detektyw, który działa na zlecenie męża zaginionej. Od ponad tygodnia sprawdza wszelkie tropy i prześwietla otoczenie i środowisko kobiety. Jak twierdzi, udało mu się dokonać zaskakujących ustaleń.

Według informacji, które detektyw ujawnił w mediach społecznościowych, zaginiona kobieta od pewnego czasu prowadziła podwójne życie.

- Przynajmniej od kwietnia miała romans z Kurdem i oszukiwała swoich bliskich. W rozmowie z nami ten mężczyzna przyznał, że nie widział w tym nic złego, skoro mężatka nie była szczęśliwa w swoim związku - opowiada Bartosz Weremczuk z agencji detektywistycznej Weremczuk& Wspólnicy.

Kurd to mężczyzna, który po zaginięciu Kuliszewskiej wyznaczył nagrodę w wysokości 100 tys. zł za informacje, które pomogą ustalić, co się stało z 35-latką.

- Już jednak wycofał się ze swojej oferty. Stwierdził, że ona na pewno już nie żyje. Cały czas zresztą wypowiada się o niej w czasie przeszłym - podkreśla Weremczuk.

Kurd ma być jedną z trzech osób, które - zdaniem detektywa - mogą mieć jakiś związek ze zniknięciem kobiety.

Weremczuk ustalił również inne fakty z jej życia.

- W lipcu ubiegłego roku kupiła Koran i uczyła się go czytać. Kilka miesięcy później, w tajemnicy przed mężem, zaciągnęła kredyt w jednym z brytyjskich banków - zaznacza.

Twierdzi również, że minione święta Polka spędziła ze swoim kurdyjskim kochankiem i dopiero potem przyjechała do Borzęcina.

W rozmowie z naszym reporterem mąż zaginionej przyznał, że ustalenia detektywa go zszokowały.

- Ja znałem tego Kurda, bo zaledwie 400 metrów od naszego domu prowadził zakład fryzjerski - nie kryje Czesław Kuliszewski.

Wspomina, że mniej więcej dwa miesiące przed zaginięciem żona zaczęła bardzo dziwnie się zachowywać. Obawiał się nawet, czy nie zaczęła brać narkotyków.

- Przez chwilę myślałem również, że tak działają na nią odżywki, które bierze na siłowni - dodaje.

Kuliszewski przez niektórych jest podejrzewany o zabójstwo i ukrycie zwłok żony. Został przebadany w tej sprawie przez śledczych na wariografie. Wyników nie ujawniono.

- To, że pracujemy na zlecenie męża, nie oznacza, że jeśli ustalimy, iż dopuścił się jakiegoś czynu karalnego, nie zgłosimy tego organom ścigania - zastrzega Waremczuk.

Sprawę wciąż badają śledczy z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie i policjanci z komendy wojewódzkiej w Krakowie. Nie zdradzają ustaleń. Tydzień temu 300 osób przeczesywało okolice Borzęcina, w minioną środę ekipa płetwonurków przeszukiwała okoliczne zbiorniki wodne.

Wideo

Materiał oryginalny: Zaskakujące ustalenia detektywa o zaginionej Grażynie Kuliszewskiej - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie