Po byłej Almie hula wiatr, ale za to parking służy kierowcom Po byłej Almie hula wiatr, ale za to parking służy kierowcom

Po byłej Almie hula wiatr, ale za to parking służy kierowcom. Na małym zdjęciu - Elżbieta Nagórzańska (© Paweł Chwał)

Z budynku supermarketu przy ul. Dąbrowskiego w Tarnowie na dniach wyprowadzą się najemcy. Byli pracownicy sklepu łudzili się, że przejmie ich nowa sieć, otworzy tu swój sklep i da im pracę.

59 pracowników supermarketu Alma w Tarnowie wciąż nie dostało zaległych pensji za listopad i połowę grudnia ub.r., a także odpraw oraz dwumiesięcznego odszkodowania za zwolnienie z pracy. Tylko nieliczni zdecydowali się zarejestrować w urzędzie pracy albo znaleźli pracę gdzie indziej.

Większość byłych pracowników najstarszego tarnowskiego supermarketu, który funkcjonował najpierw jako Krakchemia, a później Alma Market od jesieni 1998 r., łudziła się, że obiekt przy ul. Dąbrowskiego przejmie nowy właściciel razem z załogą.

Czekamy na pieniądze

- Ekipa, która pracowała w Almie, była bardzo zżyta ze sobą. Większość z nas związana jest z tym miejscem od początku. Nowy właściciel, który zdecydowałby się otworzyć tutaj swój sklep, mógłby liczyć z naszej strony przede wszystkim na to, że wykonywalibyśmy swoje zadania na najwyższym poziomie. Byliśmy do tego przez lata zobligowani i weszło nam to w krew. Taki zespół to... skarb - mówi Renata Kapustka, która w tarnowskiej Almie przepracowała 18 lat.

Sklep został zamknięty z końcem listopada. Wtedy też z dnia na dzień pracownicy dowiedzieli się o zwolnieniach z miesięcznym wypowiedzeniem. Za dwa kolejne miesiące mieli dostać odszkodowanie.

Wynagrodzenie za październik i połowę grudnia wypłacono im przed świętami Bożego Narodzenia. Mają obiecane, że jeszcze w lutym jednym przelewem otrzymają na konta resztę zaległości.

Na to, że częściowo opustoszały obiekt przy Dąbrowskiego znajdzie nowego właściciela liczyli również najemcy punktów handlowo-usługowych, które funkcjonowały obok supermarketu.

Po tym, jak Almę zamknięto, wszyscy otrzymali 3-miesięczne wypowiedzenia najmu lokali. Termin ten mija z końcem lutego, ale większość prowadzących tu biznes zdecydowała się zamknąć go lub przenieść z wyprzedzeniem.

Likwidują interesy

Z budynku zniknęły kantor, kwiaciarnia czy apteka.

- Ich właściciele uznali, że nie ma sensu płacić za czynsz, skoro pies z kulawą nogą już tu nie zagląda - mówi Elżbieta Nagórzańska, właścicielka salonu fryzjerskiego na piętrze. Sama zdecydowała się zostać, aby nie stracić stałych klientów.

Szukała nowego lokum i próbowała dowiedzieć się, czy nie znalazł się nabywca byłego supermarketu. Była skora renegocjować umowę, aby tu dalej zostać. Nikt jej jednak nie odpowiedział, dlatego pakuje rzeczy i od poniedziałku też się wyprowadza.

- Dalsze trwanie tu nie ma już sensu. Są problemy z dostawą wody, w ubiegłym tygodniu w środku dnia zgasło światło, bo właściciel obiektu zalegał z opłatami za prąd i energetycy go odcięli - wylicza Nagórzańska.

Pojawiły się głosy, że pomieszczeniami po byłym supermarkecie zainteresowana jest sieć E.Leclerc. W centrali firmy nikt jednak nie był w stanie nam potwierdzić tych informacji. Do rozmów skory nie jest Tomasz Żarnecki, biznesmen z Podhala, który stał się największym akcjonariuszem Almy.

- Sprawę zostawiam bez komentarza - mówi krótko.

ZOBACZ TAKŻE: Policja radzi, jak zapobiegać kradzieżom samochodów

źródło: naszemiasto.pl

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!