Bochnia-Brzesko. Schrony przeciwlotnicze są bardzo potrzebne na wypadek ataku z powietrza, ale w regionie takich obiektów praktycznie nie ma

Paweł Michalczyk
Paweł Michalczyk
Jedyny w Bochni schron przeciwlotniczy znajduje się pod tym budynkiem
Jedyny w Bochni schron przeciwlotniczy znajduje się pod tym budynkiem Google Street View
Udostępnij:
Jak Bochnia i Brzesko są przygotowane na wypadek ataku z powietrza? Okazuje się, że w Bochni jest tylko jeden schron przeciwlotniczy, a w Brzesku nie ma ich wcale.

Jeszcze kilka tygodni temu temat schronów przeciwlotniczych wydawał się tematem rozważań historycznych. Jednak po 24 lutego, gdy Rosja rozpoczęła swoją agresję na Ukrainę, wiele osób coraz głośniej zastanawia się, gdzie można byłoby się schować w razie nalotów i ataków rakietowych.

Bochnia ma tylko jeden schron przeciwlotniczy

Okazuje się, że w Bochni jest tylko jedno miejsce przystosowane do takich celów. Znajduje się pod budynkiem przy ul. Kowalskiej 1-3, nieopodal Szkoły Muzycznej. Ma około 40 metrów kwadratowych.

- W 1958 r. została wybudowana budowla ochrona typu U-1 do ochrony ludności cywilnej. Do wyżej opisanej budowli ochronnej można dostać się od strony piwnic będących pod budynkiem, a także od podwórka budynku ul. Kowalska 1-3 - informuje nas Jerzy Bieżychudek, koordynator Centrum Zarządzania Kryzysowego w Bochni.

Obecnie schron przy Kowalskiej jest jedyną budowlą ochronną w mieście, ale znajdujące się w nim sanitariaty wymagają remontu. - Remont musiałby się odbyć na mieniu, które obecnie należy do wspólnoty mieszkaniowej - zwraca uwagę urzędnik.

Brzesko bez jakiegokolwiek schronu przeciwlotniczego

W gorszej sytuacji jest Brzesko, w którym nie ma ani jednego schronu. Urzędnicy tłumaczą to tym, że już w 2004 roku uchylona została większość przepisów regulujących działanie obrony cywilnej w naszym kraju.

- Od tego czasu gminy posiadają ograniczone możliwości przygotowania struktur OC do działania. Budowle ochronne, które wiele lat temu spełniały funkcje schronów, z uwagi na zmiany w przepisach zostały faktycznie wykreślone z ewidencji - wyjaśnia Grzegorz Brach, zastępca burmistrza Brzeska.

W 2018 roku władze gminy Brzesko wystąpiły do wojewody, aby wykreślił z ewidencji obiekty, które mogłyby pełnić funkcje schronu. - Nie mamy możliwości nakazać właścicielom tworzenia ani utrzymywania takich obiektów, a w szczególności skutecznie egzekwować takie nakazy.

Grzegorz Brach zwraca uwagę, że schron musi spełniać odpowiednie parametry techniczne. - Musi mieć stalowe drzwi gazoszczelne, wyposażone w specjalne uszczelki, filtrowentylację, węzeł sanitarny, dostęp do mediów oraz musi być oznakowany. W tym momencie nie ma podstaw prawnych, by miasto utrzymywało lub nakładało na kogoś skuteczny obowiązek tworzenia lub utrzymywania takich schronów.

Tworzenia budowli ochronnych nie wymaga nawet prawo budowlane w miejscach, gdzie obowiązuje plan zagospodarowania przestrzennego. - Zatem Brzesko jako miasto nie dysponuje takimi miejscami, które mogłyby zostać natychmiast wykorzystane w razie ataku lotniczego - przyznaje zastępca burmistrza.

Czas na zrewidowanie polityki bezpieczeństwa

Grzegorz Kolbusz, przewodniczący zarządu osiedla Brzezowieckiego w Brzesku uważa, że powinniśmy brać przykład z naszych sąsiadów. - Jesteśmy krajem, w którym jest chyba najmniej takich obiektów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, a wystarczy spojrzeć na naszych sąsiadów z Czech lub Słowacji, gdzie są ich olbrzymie ilości.

Jego zdaniem rząd powinien zadbać o większą liczbę miejsc, w których można byłoby się schronić w razie bombardowania. - Abstrahując od schronów jako takich, bardzo trudno byłoby mi wskazać miejsca, w których można byłoby się w Brzesku ukryć. W niektórych miastach są podziemne garaże, ale u nas nie widzę takiego miejsca.

Podobne zdanie ma Eugeniusz Konieczny, bocheński radny, na co dzień mieszkaniec osiedla Niepodległości, największego w mieście. Jako jedyne miejsce do ukrycia się wskazuje jedynie piwnice. - Osiedle było budowane w czasie, w którym Polska chciała trwałego pokoju, było już blisko końca zimnej wojny i pewnie stąd zabrakło takiego myślenia, w przeciwieństwie do Ukrainy, gdzie większość ludzi ma schrony pod swoimi budynkami.

Poseł Stanisław Bukowiec z Bochni uważa, że najwyższy czas na zmianę przepisów. - Jesteśmy w nowej rzeczywistości, jeśli chodzi o sytuację związaną z bezpieczeństwem i trzeba dostosować prawo do nowych okoliczności. Na pewno funkcję schronów w sytuacji zagrożenia mogłyby przejąć inne miejsca, jak piwnice w budynkach czy podziemne parkingi, a takie też znajdują się w Bochni. Oczywiście ich ilość jest obecnie niewystarczająca.

Polityk Porozumienia zwraca uwagę, że w Sejmie trwają prace nad ustawą o ochronie ludności oraz o stanie klęski żywiołowej. - Na pewno pojawią się w niej zapisy odnoszące się do ochrony mieszkańców.

Masz informacje? Nasza Redakcja czeka na #SYGNAŁ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów pod ostrzałem. Relacja ukraińskiej dziennikarki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie