Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Ratownik medyczny z Bochni pomagał innym wrócić do zdrowia, teraz po udarze jakiego doznał na służbie sam potrzebuje wsparcia

Paweł Michalczyk
arch. Sebastian Kożuchowicz
Janusz Kożuchowicz, 55-letni ratownik medyczny ze szpitali w Bochni i Brzesku, od kilkunastu dni jest przykuty do łóżka. Na razie nie wiadomo, czy będzie mógł wrócić do pełnej sprawności. Sprawił to udar mózgu, którego doznał w pracy. Trwa zbiórka pieniędzy na jego rehabilitację.

19 grudnia wieczorem Janusz Kożuchowicz był na dyżurze w szpitalu w Brzesku. Po wyjeździe do chorego uzupełniał zużyte materiały w karetce, by przygotować ją do kolejnej interwencji. Pozostali członkowie zespołu w tym czasie byli już w budynku. Ponieważ ratownik dość długo nie wracał, jeden z kolegów poszedł sprawdzić, czy wszystko w porządku. Znalazł 55-latka leżącego na ziemi obok ambulansu.

U nieprzytomnego mężczyzny zdiagnozowano udar mózgu. Został przetransportowany do szpitala uniwersytec-kiego w Krakowie, gdzie trafił na oddział udarowy.

- To było bardzo dziwne uczucie, zawsze to tata komuś pomagał. Każdy z nas myślał, że wspólnie uda się spędzić święta - mówi Sebastian Kożu-chowicz, jeden z trzech synów chorego ratownika.

W pierwszych godzinach usłyszał od lekarzy, że życie jego ojca jest zagrożone. Badania wykazały, że przyczyną udaru był krwiak w mózgu. Wywołał on u chorego prawostronny niedowład oraz częściową afazję. Pan Janusz ma problemy z mówieniem. Początkowo mógł używać tylko pojedynczych słów.

Na szczęście krwiak zaczął się powoli wchłaniać i następuje stopniowa poprawa. - Tata zaczyna powoli ruszać prawą stroną ciała, ma urządzenia do ćwiczeń, które próbuje ściskać, powoli też siada. Natomiast cały czas nie może chodzić i musi być unieruchomiony - opowiada syn.

Sebastian Lewandowski, koordynator Zespołów Ratownictwa Medycznego w Bochni, cieszy się, że jego kolega jest w coraz lepszym stanie. - Mowa Janusza jest coraz wyraźniejsza - dodaje. To on zainicjował zbiórkę na rehabilitację podwładnego (za pośrednictwem portalu zrzutka.pl -

https://zrzutka.pl/6x4jph

). W chwili zamykania tego artykułu, na koncie pana Janusza było już ponad 38 tys. zł. Potrzeby są jednak ogromne.

- Miesięczny koszt rehabilitacji w prywatnym ośrodku na Rybitwach sięga około 20 tysięcy złotych - mówi szef bocheńskich ratowników.

Dla rodziny chorego reakcja internautów była ogromnym zaskoczeniem. - Nie sądziłem, że będzie taki odzew, jestem naprawdę zbudowany. Ludzie dzwonią, pytają, oferują pomoc - przyznaje syn ratownika.

Na ile stan zdrowia chorego uległ poprawie, ma być wiadomo po wykonaniu tomografii komputerowej. Kolejnym etapem leczenia będzie rehabilitacja. - Teraz jesteśmy na etapie wybierania dla niego ośrodka - mówi Sebastian Lewandowski.

Janusz Kożuchowicz ma już zapewniony pobyt na oddziale rehabilitacyjnym szpitala powiatowego w Brzesku. Niewykluczone jednak, iż trafi do jednej z placówek, z którą współpracuje szpital uniwersytecki w Krakowie.

Zbiórka w portalu zrzutka.pl potrwa jeszcze 34 dni.

Dzieje się w regionie

Huczne urodziny Ryszardów Piekarczyków

Ruchoma szopka w kościele parafialnym w Gierczycach

Świąteczny Koncert Charytatywny w Bochni

Koncert kolęd i pastorałek w wykonaniu uczniów Szkoły Muzycznej w Bochni

Najlepsze jedzenie w Bochni! TOP 10 restauracji

Wieża widokowa na górze Szpilówka w Iwkowej już działa

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na bochnia.naszemiasto.pl Nasze Miasto